"Dom po drugiej stronie lustra" dość mocno mnie zawiódł. I nawet nie chodzi o to, że był słaby. Bo nie był. Ba! Był dobry. Ale to nie to czego spodziewa się przeciętny Alicjomaniak. Całość ma wypełniać lukę powstałą po zaginionych stronach dziennika Charlesa Dodgsona( Lewis Caroll to tylko pseudonim. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale zawsze lepiej o tym wspomnieć). I tłumaczy. Ale niezbyt przekonująco. Całość nadrabia co prawda olbrzymia ilość nawiązań, jednak równie duża ilość szczegółów jest przeinaczona bądź pominięta. Już wiecie, że w tej recenzji znajdzie się duża ilośc tego co lubię czyli narzekania! Ale żeby moje wypociny przeczytać musicie najpierw rozwinąć ten post!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vanessa Tait. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vanessa Tait. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 października 2015
niedziela, 4 października 2015
Podsumowanie września!
Szczerze? Wrzesień był chyba jednym z najgorszych miesięcy czytelniczych w moim życiu. Przebija go tylko zeszłoroczna kilkumiesięczna blokada, podczas której moim średnim tempem była jedna ksiązka na kwartał( jeju jak się cieszę, że ten okres mam już za sobą, i że nie trwał on zbyt długo). No i portfel też się trochę zbuntował. Ropuszki na całe szczęście udało mi się kupić, za to "Rzeczy ulotne" cały czas czekają na mnie gdzieś w sklepie i perfidnie przypominają o niezbyt imponujących zdolnościach finansowych niepełnoletniego ucznia. Cel na kolejne miesiące? Ruszyć dupę, oszczędzić *coś* i kupić Rzeczy ulotne. OK, ponarzekałem, pokajałem się trochę teraz możemy przejść do podsumowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
